| Pompon power Paula stoi na lewej nodze, prawą unosi wysoko, czubkiem buta celując w sufit. Obok Paulina w podobnej pozie. Hop i dziewczyny robią szpagat! Tak potrafią tylko cheerleaderki.
 foto: Ryszard Dziedzic/Foto ASP
|
To małe pompony, mają rączkę, za którą się je trzyma, są lekkie i wygodne. Mamy też wielkie, efektowne, chwyta się je wewnątrz. Ale kiedy przerzucamy je między sobą, bardzo bolą ramiona - tłumaczy Paula (16) z warszawskiego zespołu Iskierki K-12. Rozmawiamy przed treningiem. Paula, smukła blondynka w okularach i Paulina (16), zmysłowa niska szatynka, ubrane w biało-czerwone kostiumy, w których pod koniec ubiegłego roku występowały na Mistrzostwach Polski w Lesznie i wywalczyły czwarte miejsce. - Bo cheerleading to sport, jeździmy na zawody, rywalizujemy. Mamy też pokazy przed zawodami siatkarzy i koszykarzy, ale to nie wszystko! Musimy być nie tylko wygimnastykowane, ale też roztańczone i zgrane. Wkurzające jest to, jak faceci na nas patrzą. "Jesteś cheerleaderką?", dziwią się i głupio rechoczą. Bo myś-lą, że cheerleaderka to taka, hmm... blondyna do podszczypywania, w typie Barbie, w kusej spódniczce, kołysząca biodrami przed publiką - denerwuje się Paulina. A Paula dodaje: - Taaa... No i oczywiście kręci z całą drużyną koszykarzy!
Artykuł pochodzi z numeru 2/10 ze strony 34
| |