- Feministka? To ktoś, kto walczy o prawa kobiet, o równouprawnienie - twierdzi pytana przeze mnie 16-letnia Matylda.
- A uważasz, że jest o co walczyć?
- No tak... Kobiety mniej zarabiają i zwykle pracują nie tylko w firmie, ale i w domu, a mężczyźni nic w domu nie robią.
- A ty czujesz się feministką?
- Nie...
- Dlaczego? Przecież sama mówisz, że dyskryminacja istnieje.
- No tak, ale... feministki są trochę śmieszne.
Właśnie. Ponad 70 % kobiet w naszym kraju uważa się za dotknięte dyskryminacją płciową. 40% mężczyzn również dostrzega ten problem (według badań instytucji ARC Rynek i Opinia). Jednocześnie feministki, czyli kobiety walczące z nierównym statusem obojga płci, często uważane są za kogoś śmiesznego, niepoważnego lub - co gorsza - za baby brzydkie, wredne i sfrustrowane, które o prawach kobiet mówią dlatego tylko, że żaden ich nie chce facet. "Gdyby te wszystkie feministki znalazły swoich amatorów, byłyby szczęśliwe i zajęłyby się domem oraz rodziną, a nie bieganiem po manifach" - powiedział kolega, z którym grywam w brydża. Siła tej wypowiedzi jest o tyle bardziej porażająca, że on wcale nie jest szowinistyczną męską świnią. Przeciwnie, sam złości się, że jego żona po powrocie z urlopu macierzyńskiego jest źle traktowana w pracy. A jednak uważa, że feminizm jest zbędny, a feministki chętnie wysłałby do kuchni.
Inny przykład na to, jak niesprawiedliwie przedstawia się kobiety walczące o równouprawnienie w naszym kraju: nie tak dawno prawicowe stowarzyszenie Ruch Odnowy Moralnej zamieściło w miejscach publicznych plakaty z rysunkami postaci o kobiecych figurach i zwierzęcych, rozdziawionych paszczach i podpisami: "Jesteś brzydka, wredna i leniwa? Zostań feministką".
Tak nam mówią, a my w to wierzymy. Wierzymy, bo skąd mamy mieć inne wzorce? Ile z Was, dziewczyny, słyszało o Simone de Beauvoir, Susan Anthony, Harriet Taylor-Mill czy Mary Wollstonecraft? Która potrafi wymienić nazwiska bodaj dwóch współczesnych polskich feministek? Która zna ze dwie organizacje feministyczne i wie, czym się zajmują?
A skoro nic o nich nie wiadomo, to można mówić wszystko...
W zasadzie powinno się o feministkach uczyć w szkole. Bo czy ruch wyzwolenia kobiet mniej znaczył dla dziejów ludzkości niż, powiedzmy, taka rewolucja przemysłowa w Anglii? A jednak pamiętam, że poświęconych tejże rewolucji było kilka lekcji historii i osobny rozdział w książce, a feministkom - nic. Coś tam było tylko wspomniane o sufrażystkach przy okazji tematu "Sytuacja polityczna i gospodarcza w Europie w XIX wieku" (temat zmora). O feminizmie uczyłam się dopiero na studiach. No ale ja lama jestem i do szkoły chodziłam kilkanaście lat temu, więc od tego czasu mogło się trochę pozmieniać. Pytam więc o to córkę sąsiadów, która chodzi do gimnazjum. Mówi, że nie, że nie miała ani jednej lekcji na ten temat. Pytam córkę kuzyna (druga klasa liceum). Też nie miała. Wszystko, co wie o feminizmie, wyniosła z gazet, radia i telewizji.
W szkołach więc się tego nie uczy. Przynajmniej nie we wszystkich. Pozostaje wiedza z mediów. A te często ukazują obraz feministki jako kobiety niepoważnej właśnie. O tym, jak działają organizacje feministyczne, nie mówią. Nagłaśniają natomiast to, że feministki ubierają się byle jak, nie depilują nóg, czy wreszcie (to już sztandarowy przykład) palenie staników kiedyś tam w latach 70. w Ameryce. Pewnie dlatego wiele z nas dostrzega problem dyskryminacji, ale feministkami nigdy nie zostanie. Można wyznawać poglądy feministyczne, ale przyznać się do nich to narażać się na śmieszność.
Dawniej feministki (tzw. pierwszej fali feminizmu) walczyły o prawo kobiet do edukacji, o prawa wyborcze kobiet, o możliwości podjęcia przez nie pracy zawodowej czu udziału w polityce. Również o prawo decydowania o własnym losie, gdyż często dziewczyny nie mogły nawet podejmować decyzji o tym, za kogo wyjdą za mąż. W wielu krajach kobieta nie mogła dziedziczyć, nawet jeśli była jedynym dzieckiem swoich rodziców. To, że dziś jest inaczej, zawdzięczamy nikomu innemu, tylko feministkom właśnie.
Feminizm drugiej fali miał miejsce w latach 60. i 70. XX wieku. Jego uczestniczki wywalczyły m.in. prawo do antykoncepcji, do rozwodów i do aborcji.
Obecnie mamy trzecią falę feminizmu. I, jak przy poprzednich dwóch, mnóstwo konrtowersji. Że po co ten cały feminizm. Że obecnie kobiety mają wszystkie możliwe prawa, mogą pracować, głosować, a nawet piastować urzędy, więc stał się on zbędny. Tymczasem tak nie jest. Bo często kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni o podobnych kwalifikacjach, a nawet na takich samych stanowiskach, mają mniejsze szanse znalezienia pracy, ba! już w szkole dziewczęta traktowane są inaczej niż chłopcy. Często też kobiety niby mają równe prawa, ale w praktyce nie są one respektowane. I last but not least, choć zmiany w prawie nastąpiły, w kwestiach obyczajowości jest jeszcze wiele do zrobienia. W wielu środowiskach kobieta (dziewczyna) nadal uważana jest za kogoś gorszego, stworzonego do pełnienia określonych ról społecznych (rodzenia i wychowywania dzieci, prowadzenia domu, usługiwania mężczyznom).
Współczesne organizacje kobiece walczą z takimi zjawiskami, a także z przemocą wobec kobiet. Uczą kobiety zadbania o swoje prawa, pomagają kobietom w sytuacjach kryzysowych w znalezieniu pracy lub/i uzyskaniu rozwodu z mężem dopuszczającym się przemocy. Niech nikt więc nie ściemnia, że to jest zbędne i że feministkom się w głowach poprzewracało.
Jeśli dziewczyna buntuje się przeciwko temu, że ona zawsze zmywa podczas gdy jej brat siedzi przy komputerze, to nie jest leniwa. Jeśli uważa za niesprawiedliwość to, że jej mama pracuje zawodowo i zajmuje się domem, a tata tylko pracuje zawodowo, jeśli nie chce, by w przyszłości tak samo było z nią, to nie jest wredna. Jest sprawiedliwa.
Jeśli nie zgadzacie się na to, żeby traktowano Was nierówno z chłopcami, a później z mężczyznami, nie obawiajcie się wyrażać sprzeciwu.
Organizacje feministyczne działające w Polsce:
OŚKA - Ośrodek Informacji Środowisk Kobiecych
adres: ul. Piękna 66 a, 00-672 Warszawa
tel./faks: (22) 622 13 26, (22) 622 78 02, (22) 622 97 92
e-mail: oska@oska.org.pl
www.oska.org.pl
Promuje uczestnictwo kobiet w życiu publicznym i społecznym. Wspiera organizacje i inicjatywy kobiece, upowszechnia wiedzę na temat polityki równościowej, informuje o roli organizacji kobiecych w społeczeństwie demokratycznym.
Centrum Praw Kobiet
adres: ul. Wilcza 60/19, 00-670 Warszawa
tel.: (22) 622 25 17, (22) 621 35 37
e-mail: temida@cpk.org.pl
www.cpk.org.pl
Działaczki Centrum starają się wpływać na kształt prawa i jego stosowanie, uwrażliwiać społeczeństwo (w szczególności środowiska policyjne i prawnicze) na problem dyskryminacji płciowej oraz przemocy wobec kobiet. Udzielają pomocy psychologicznej i prawnej ofiarom przemocy i dyskryminacji, uruchomiły telefon interwencyjny dla ofiar przemocy, prowadzą schronisko Temida dla takich kobiet. Organizacja prowadzi również działalność edukacyjną i wydawniczą, opublikowała kilka poradników informujących kobiety o ich prawach w sytuacji kryzysowej.
Fundacja Kobieca eFKa
adres: ul. Szczepańska 3/3, 31-011 Kraków
tel./faks: (12) 422 69 73, tel.: (12) 422 22 30
e-mail: efka@efka.org.pl
www.efka.org.pl
Jej głównym celem jest promowanie kultury kobiecej. eFKa wydaje feministyczny kwartalnik "Zadra", opublikowała też wiele książek napisanych przez kobiety debiutantki, które ze względu na kontrowersyjną tematykę swoich książek nie mogły liczyć na "tradycyjne" wydawnictwa (niektóre z tych książek zostały potem zauważone przez jury prestiżowych nagród). Prowadzi szkolenia trenerek samoobrony i asertywności WenDo. Wspiera solidarność i samodzielność kobiet.
Stowarzyszenie Współpracy Kobiet NEWW-Polska
adres: ul. Miszewskiego 17 p. 100, 80-239 Gdańsk
tel.: (58) 344 97 50, tel./faks: (58) 344 38 53
e-mail: neww@neww.org.pl
www.neww.org.pl
NEWW to międzynarodowa sieć kobiecych organizacji samorządowych z USA, Europy Środkowej i Wschodniej oraz z krajów byłego ZSRR. Jej misją jest wspieranie ruchów obywatelskich i niezależnych organizacji kobiecych oraz pomoc kobietom w oddziaływaniu na politykę ich państw. Cele, określone w jej Deklaracji, to m.in: pełny i równy udział kobiet w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego, prawo kobiet do właściwej opieki medycznej i możliwości korzystania z praw reprodukcyjnych (m.in. prawa do antykoncepcji i aborcji), prawo kobiet (i mężczyzn) do sprawiedliwości ekonomicznej i wolności od dyskryminacji w miejscu zatrudnienia.
tekst:
Anna M. Rędzio
Zapraszamy do przeczytania innych interesujących artykułów o feminiźmie
Dziewczyna znaczy gorsza?
Wywiad z dr hab. Magdaleną Środą, Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn